– Co ty robisz? – krzyczy Andrea, cofając się. Jej plecy uderzają o gruby pień dębu. Ucieczka jest niemożliwa.
– Przepraszam. Nie jestem zbyt dobrym jeźdźcem – mówi Michelle. Uśmiecha się złośliwie, gdy koń rży. – Ten koń nie jest przyzwyczajony do mojego stylu jazdy. Nie mogę go kontrolować.
Andrea trzyma plecy przyciśnięte do drzewa. To chyba szczęście, że to drzewo tu jest, myśli. Byłoby bardzi






