Andy puścił nadgarstek Courtney.
– Co to za dźwięk? – zapytała Tonya i podeszła do okna, żeby się rozejrzeć.
Courtney odwróciła się twarzą do Andy’ego. – Myślę, że on tu jest. On by nas nie skrzywdził, wierz mi.
Courtney wzięła plecak i zaczęła wychodzić z rezydencji.
Andy głęboko westchnął. Jego oczy były lodowate. – Dokąd właściwie myślisz, że idziesz?
– Odchodzę – odpowiedziała Courtney.
W mgni






