Courtney spojrzała na Jordana ze zmieszaniem, a po kilku sekundach namysłu zapytała: "Co ty tu robisz?"
"Jestem tu, żeby się panią zaopiekować, proszę pani."
Chwycił ją za rękę i odpowiedział: "Jestem tu z powodu pani i wszystkich innych."
"Czy ja naprawdę nie umarłam?"
Jordan uśmiechnął się i pokręcił głową. "Nie, proszę pani. Jestem bardzo wdzięczny, że zjawiłem się na czas, żeby panią uratować.






