„Dobrze” – odpowiedziała Charmine w reakcji na słowa Chrisa.
Anthony wziął Chrisa na ręce i wyszedł. Na zewnątrz wciąż lało jak z cebra, a częstym uderzeniom piorunów towarzyszyły grzmoty.
Był ewidentnie wciąż dzień, ale z jakiegoś powodu wydawało się późno, jakby była szósta lub siódma wieczorem. Charmine bezradnie patrzyła, jak drzwi się zamykają. Jej świat zdawał się uspokajać, znów stając się






