Charmaine nadeszła w asyście grupy policjantów.
Miała na sobie beżowo-białą bawełnianą sukienkę. Choć ubrana była skromnie, sprawiała wrażenie niedostępnej niczym starożytny uczony.
Nosiła płaskie buty, ale przy wzroście 1,7 metra wciąż wyróżniała się z tłumu.
Idąc, patrzyła prosto przed siebie. Biła od niej aura arogancji; wyglądała, jakby samotnie spacerowała przez las. Wydawała się tak swobodna






