Wszystko było idealne: Tiffany była gwiazdą tego przedstawienia, podczas gdy Charmine stanowiła zaledwie tło, niczym służąca, którą w istocie była!
To ona wychodziła za Juliana, to ona zapracowała na swoje szczęście! Z pewnością pomogło w tym to, że przygotowano pewne „specjalne” aranżacje.
Zerknęła na mistrza ceremonii, a ten ogłosił z entuzjazmem: – Nie jest łatwo parze wejść na etap małżeństwa.






