Tiffany warknęła na sprytnie przebranego Chrisa:
– Kto ci kazał tu wejść? Ty...
– Aaa! Nie zmyśliłem tego! Nie zabijaj mnie! Nie! Starszy bracie, ratuj! – krzyknął Chris, pośpiesznie biegnąc, by schować się za Julianem.
Julian spojrzał na twarz Tiffany, po czym przeniósł wzrok na niewinne dziecko za swoimi plecami.
– Wynoś się, Tiffany Jordan – wycedził Julian.
Nigdy więcej nie chciał widzieć tej






