Głos Dixona brzmiał nieco sarkastycznie. Zupełnie się nim nie przejęłam. Zamiast tego odwróciłam się i odebrałam telefon.
Zawołałam radośnie: – Drugi Bracie.
– To ja – odpowiedział kobiecy głos.
Był to głos młodej kobiety, który zabrzmiał znajomo. Chwilę mi zajęło, nim przypomniałam sobie, do kogo należał.
Emmi, mój wróg.
Mój ton błyskawicznie stał się lodowaty: – Dlaczego ty?
– Żeby złożyć ci życ






