Wysłałam jej adres mojego mieszkania. Dotarła wkrótce ze smakołykami. Zapytałam, dlaczego przyniosła desery.
Uśmiechnęła się i wyjaśniła: „Cóż, nie mogę dostać czegoś za nic!”
„Dzięki. Wejdź”.
Loraine poczęstowała się dwiema butelkami alkoholu prosto z mojego barku. Nalała mi tylko kieliszek, bo miała na uwadze mój stan.
Potem wypiła całą resztę.
Loraine miała mocną głowę. Po wypiciu dwóch butelek






