Wstałam i wtuliłam się w jego ramiona.
– Czy to już czas na pogrzeb? – jęknęłam.
– Mm. Wstawaj i się przebierz.
Z ociąganiem podniosłam się i zmieniłam ubranie. Powlokłam za Zacharym swoje zmęczone ciało, by odprowadzić jego matkę w jej ostatnią drogę. Kiedy zamykano trumnę, zobaczyłam, że Zachary miał przekrwione oczy.
Pogrzeb trwał do dziewiątej rano. Nie wróciliśmy już do starej rezydencji. Zam






