Jednak ich ojca kochałam jeszcze bardziej.
Moje serce należało do niego.
Nie wiedziałam, czy Zachary usłyszał to, co powiedziałam i wziął to sobie do serca. Przestał mi jednak kazać stać prosto. Zamiast tego chwycił za pędzel i nakreślił na białym papierze dwa imiona. Brzmiały one: „Isabelle Schick” i „Raphael Schick”.
Gęboko w sercu miałam niejasne podejrzenia. Moje ciało zesztywniało, gdy zapyta






