– Mateuszu... – zawołała Nancy, gdy Mateusz się ubierał.
Mężczyzna żałował, że nie potrafił nad sobą zapanować.
– Mateuszu... – Nancy oplotła dłonie wokół talii mężczyzny. – Nie idź. Czy mógłbyś zostać i dotrzymać mi towarzystwa przez tę noc?
Ciało Mateusza zesztywniało w odpowiedzi. Chciał ją odrzucić i powiedzieć, że to wszystko było potwornym błędem. Uznał jednak, że byłoby zbyt okrutne powiedz






