– Cóż, to był absolutnie pieprzony burdel. – Jaspar parsknął, unosząc w moim kierunku brew w kolorze onyksu, po czym pociągnął długi łyk ze swojej szklanki. Wydawał się zupełnie niewzruszony, a jeśli już, to raczej tylko lekko zniecierpliwiony.
Wtedy zauważyłam, że nie jesteśmy sami.
Mała dziewczynka, która wcześniej mnie dotknęła, podskoczyła do jego boku, obejmując go ramieniem za nogę w obronny






