Wpatrywałam się w nich przez coś, co wydawało się godzinami, mimo że mieliśmy dla siebie tylko sekundy.
Onyksowe oczy pełne troski, głosy gęste i zachrypnięte od emocji. Żaden z nich nie wyglądał na chorego czy niewyspanego. Jeśli już, wyglądali na... większych? Nie było czasu, by siedzieć i analizować, co się zmieniło, ale przysięgłabym, że ich mięśnie wydawały się bardziej zarysowane, stwardniał






