Tessa westchnęła. On po prostu... Nieważne. Jest po prostu miły i przecież mi pomógł.
Po zakupie tortu Scott odprowadził ją do domu.
– Powinien pan już wracać, panie Brooks. – Tessa pomachała mu na pożegnanie przy wejściu na osiedle.
Scott przytaknął. – Idź pierwsza. Zmykam, jak tylko odprowadzę cię wzrokiem.
Tessa weszła na osiedle z tortem w dłoni. Kiedy zniknęła mu z oczu, Scott odszedł.
Tessa






