Przyłożyłam telefon do ucha. Choć milczałam, nie rozłączyłam się. Przez słuchawkę słyszałam jego przyspieszony oddech, szedł szybkim krokiem.
– Michael, jest mi teraz naprawdę smutno... – wymamrotałam ponuro po chwili.
Teraz, gdy czułam się potwornie przygnębiona, Michael był jedyną osobą, z którą mogłam podzielić się swoimi smutkami.
– Wiem. Gdyby to spotkało kogokolwiek innego, też trudno byłoby






