– Skoro tak bardzo mnie nienawidzisz, po co zadajesz sobie tyle trudu, żeby do mnie przychodzić? Jasno wyraziłam swoje intencje, że nigdy nie nazwę jej matką. Czy nie tego właśnie chcesz?
Nie brałam złośliwych uwag Janette na poważnie, ponieważ była dla mnie osobą nieistotną.
– Gdyby nie jej pogarszające się zdrowie, myślisz, że zniżyłabym się do przyjścia do ciebie? Gdybyś miała serce, odwiedziła






