Stella nie śmiała już nikomu ufać. Jej dłonie, niegdyś miękkie i delikatne, były teraz szorstkie i spracowane, i nawet po miesiącu w domu nie odzyskały dawnej gładkości. Jednak Jordanowi zdawało się to wcale nie przeszkadzać.
Stella, zawsze ostrożna, upewniła się, że zabrała dowód osobisty i miała go przy sobie. Powiedziała urzędnikom, że nie ma książeczki meldunkowej, a jedynie dowód. Potwierdzil






