Wściekłość w Stelli zapłonęła gorętszym płomieniem, a pasek unosił się i opadał w dzikim rytmie na wijące się ciało Maxa. Każde uderzenie lądowało z brutalną precyzją. Kiedy Max wierzgał lub próbował chwycić za pas, żelazny uścisk Jordana przyszpilał go bez wysiłku.
"To szaleństwo! Jawne nieposłuszeństwo!" – ryknął Andrew, drżąc z bezsilnej wściekłości. Jednak groźba pozwu ze strony Jordana dławił






