Krew w żyłach Stelli zastygła. – Masz dowody? – naciskała.
– Właśnie je do pani wysyłam.
Rozłączyła się po podziękowaniu. Chwilę później jej telefon zadzwonił, sygnalizując przyjście serii ziarnistych, nadgryzionych zębem czasu zdjęć – Anna i Emily, głowy pochylone ku sobie jak spiskowcy.
Obrazy były wyblakłe, ale Stella nie potrzebowała jakości HD, by rozpoznać ten zadowolony z siebie uśmieszek A






