Mężowie tych dam podeszli, by błagać Stellę, ale ona ich zignorowała. Zwrócili się więc do Jordana, ale ten odprawił ich kilkoma słowami.
Powiedział: „Powinniście się cieszyć, że to moja żona dzisiaj wkroczyła do akcji. Gdybym to był ja, sprawy przybrałyby znacznie brzydszy obrót”.
Po przemyśleniu tego wszyscy zdali sobie sprawę, że Jordan ma rację. Nikt nie odważył się już odezwać.
Jordan martwił






