Cisza wypełniała salę szpitalną. Stella siedziała przy łóżku Jordana, patrząc na jego bladą, lecz spokojną twarz, i po raz pierwszy poczuła odprężenie. Chciała tylko, żeby żył.
Powieki Jordana drgnęły, a potem powoli otworzył oczy.
– Stello. – Jego głos był ledwo słyszalnym szeptem, a jednak Stella usłyszała go nader wyraźnie.
– Jestem tutaj. – Stella natychmiast ujęła jego dłoń. – Jak się czujesz






