Był środek nocy. Szpitalny korytarz ciągnął się w dal, pusty i cichy, jedynie echo kroków odbijało się od lśniących płytek.
W końcu Stella nie mogła postąpić inaczej, jak tylko pojechać za Jordanem do szpitala. W milczeniu obserwowała, jak lekarz po raz kolejny opatruje jego ranę.
– Panie Erwin, który to już raz? – Pielęgniarka z ostrewgo dyżuru brzmiała na sfrustrowaną, gdy tylko zobaczyła Jordan






