Stella wjechała samotnie na teren opuszczonych zakładów chemicznych w zachodniej części miasta, powoli przekraczając granicę zakazanej strefy, gdzie powietrze było gęste od śmierci.
Jej twarz pozostawała nieprzenikniona.
Wiedziała jednak, że jej serce bije gwałtownie i niekontrolowanie.
Zanim wyjechała, Jordan przyciągnął ją do siebie w mocnym uścisku.
– Stello, zaufaj mi – jego głos był chrapliwy






