Rankiem po procesie światło słoneczne rzucało na podłogę zmieniające się wzory jasności i cienia.
Jordan siedział dokładnie tam, gdzie światło spotykało się z mrokiem; nie zmrużył oka przez całą noc.
Popielniczka była przepełniona niedopałkami, a powietrze gęste od gorzkiego zapachu tytoniu.
Jego oczy były przekrwione i po raz pierwszy jego zwykle opanowana i przystojna twarz nosiła ślady wynędzni






