Kolejna bezsenna noc. Gdy pierwsze światło świtu przesączyło się przez zasłony, Stella zerwała się gwałtownie. Jej żołądek wzburzył się gwałtownie.
Nawet nie zawracała sobie głowy butami, pędząc boso do łazienki. Pochyliła się nad toaletą, wymiotując gwałtownie. Gardło ją piekło. Żołądek się skręcał. Ale nic nie wylatywało. Nie jadła od dwóch dni.
Wydawało się, że minęła wieczność, zanim mdłości u






