Deszcz przemoczył Jordana w jednej chwili, spływając strugami po jego splątanych włosach.
Wszystko mu się rozmyło, gdy pognał w stronę starej ulicy po południowej stronie – tej samej, którą widział w raportach i którą pamiętał z dawnych lat.
Jednak kiedy Jordan w końcu dowlókł swoje wycieńczone ciało na tę starą ulicę – tę, w której pokładał całą swą nadzieję – stanął w obliczu zimnego, bezduszneg






