Uchwyciła się tej nikłej iskierki ciepła, która przyciągała ją z powrotem, i z trudem otworzyła ociężałe powieki.
Pierwszą rzeczą, którą zobaczyła, był sufit sali szpitalnej, zimny i oślepiająco biały, oraz dwie twarze – o przekrwionych i zmęczonych oczach, które jednak lśniły ogromną ulgą i radością.
To były Mary i Nola.
– Stella – powiedziała Mary.
– Panno Hayes? – wykrzyknęła Nola głosem drżący






