Felicia podniosła kapelusz, który upadł na ziemię i oddała go Carmen. Powiedziała łagodnym głosem: "Na dachu jest wietrznie. Następnym razem nie powinnaś tu przychodzić."
"To nie twoja sprawa." Carmen wzięła kapelusz i odwróciła się, żeby odejść.
Felicia chciała coś jeszcze powiedzieć, ale Carmen spojrzała na nią groźnie i ostrzegła chłodno: "Lepiej trzymaj się ode mnie z daleka, bo pożałujesz."






