Kobieta szukała wody, gdy nagle drogę zagrodziło jej kilku rosłych mężczyzn. Z boku stał Maurice, obserwując ją z wyrazem twarzy, którego nie dało się odczytać.
Jej oczy zwęziły się, a z głębi niej wypłynął instynktowny strach.
Przerażona, cofnęła się o krok, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że nie ma gdzie uciec.
Jego wzrok pozostał utkwiony w niej, gdy powoli zmniejszał dystans między nimi.






