Dłonie Felicji były spocone. Nie odważyła się na żaden gwałtowny ruch. Wykorzystała sytuację, aby przyjrzeć się otoczeniu i przerażająco wyglądającemu wężowi, który z jakiegoś powodu jej nie atakował.
Wpatrywali się w siebie przez dłuższą chwilę. Wtedy wąż o złotych oczach wystawił język, uwalniając słaby, cuchnący zapach.
Zapach był wyraźny – inny niż mgła, która wcześniej spowiła wyspę, ale zd






