Płuca Felicji były na skraju załamania, gdy otrzymała ten nagły, ratujący życie oddech.
Jej oczy otworzyły się gwałtownie i choć wszystko wokół niej było wciąż spowite czernią, wiedziała, kto po nią przyszedł – Stephan!
Ten drań w końcu się pojawił.
Chciała go uderzyć, ale nie miała już siły.
Ramię Stephana mocno objęło ją w talii, pociągając ją ze sobą, gdy płynął naprzód. Co jakiś czas przyc






