Ogłuszający huk wstrząsnął powietrzem, gdy gigantyczna fala uderzyła o ląd. Skały i ziemia kruszyły się pod naporem, drzewa padały, a przypływ pochłaniał wszystko na swojej drodze.
Jeden z podwładnych był zbyt wolny. Poślizgnął się i runął w stronę osuwającej się lawiny błotnej. Miał zostać połknięty w całości. W tym krytycznym momencie wystrzeliła ręka i złapała go.
To był Maurice.
Zdecydowany






