Podwładny wziął kartkę papieru bez zaskoczenia, najwyraźniej przyzwyczajony do takich zadań. Lekko skłonił głowę, a następnie wyszedł z pokoju.
Pete siedział samotnie przy oknie, wpatrując się w księżyc na niebie. Niespodziewanie, w jego umyśle pojawiła się żywa i uderzająca twarz.
Cicho zachichotał i wymamrotał w pustą przestrzeń: "Felicio, och, Felicio, jesteś całkiem intrygująca. Szkoda tylko






