Hank nie mógł powstrzymać cichego chichotu, jakby usłyszał właśnie jakiś dowcip.
Skrzyżowawszy ręce, spojrzał na Stellę. "Pani Walton, żartuje pani? Jak niby miałbym znać kogokolwiek z rodziny Jarrettów? A co dopiero wchodzić do ich rezydencji?"
Potem, jakby nagle coś sobie przypomniał, dodał: "Ach, czekaj. Znam jedną osobę – Jean. Zapomniałem, że chodziliśmy razem do klasy. Ale nie jesteśmy na ty






