Po wypowiedzeniu tych słów Claire nie odważyła się spojrzeć prosto na stojącego przed nią mężczyznę. Czuła się winna i zawstydzona.
Arthur, siedzący na sofie obok Claire, obserwował, jak kobieta opuszcza głowę. Wyprostował się.
Lekko pochylając się do przodu, opierając dłonie na udach i zbliżając się do Claire, zapytał: "Więc przyszłaś dziś, głównie po to, żeby przeprosić za to, co się wtedy sta






