Przez chwilę zwlekał, zanim odebrał połączenie.
– O co chodzi? – Jego ton pozostał zimny jak lód.
Rozmówca po drugiej stronie przez chwilę oniemiał, po czym zganił go: – Ty smarkaczu. Jak śmiesz odzywać się do mnie w ten sposób?
Gareth zacisnął usta. Nie powiedział nic, czekając, aż rozmówca przejdzie do sedna.
Po krótkiej pauzie rozmówca w końcu powiedział: – Rozesłałem już wszystkie zaproszenia.






