languageJęzyk
Strona główna/Gang/Pożądać Dona/Rozdział 1: Wolność nie była łatwa

Rozdział 1: Wolność nie była łatwa

Autor: Banana8 mar 2026

Rozdział 1: Wolność nie przychodziła łatwo

Brianna

Poczułam usta przywierające do moich i jęknęłam; całowały mnie z taką pasją, a jego dłonie przyciągały mnie do siebie. Zaczął zdzierać ze mnie ubranie. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam Callana, który pochylał się nade mną z ustami wciśniętymi w moje. Jego wargi powędrowały niżej, powoli całując moją szyję, a ja odchyliłam głowę do tyłu, by dać mu lepszy dostęp. Znaczył pocałunkami obojczyk, schodząc ku moim piersiom, po czym delikatnie zassał moje sutki do ust, a mój jęk przybrał na sile. Przygryzł moje sutki, pociągając za nie, a ja wypięłam piersi w stronę jego ust, błagając, by ssał je mocniej. To było tak niesamowite uczucie, że mogłabym zostać z nim tu na zawsze, pozwalając mu się uwodzić.

Jego dłonie zaczęły powoli zsuwać moje majtki, podczas gdy moje ręce rozpinały jego koszulę. Ściągnęłam ją, wpatrując się w jego idealny brzuch pokryty pięknymi tatuażami. Pragnienie, by wziąć jego sutki do ust, było obezwładniające; pragnęłam go, chciałam zasmakować jego ciała. Leżąc tu nago w jego splotach, każdy centymetr mojego ciała rwał się do niego. Jego wargi zaczęły całować mój pępek, schodząc powoli do wzgórka łonowego, a moje plecy wygięły się w łuk, unosząc się w stronę jego ust. Jego język zsunął się do mojej cipki, a potem zaatakował łechtaczkę. Jęknęłam, gdy zaczął krążyć i drażnić mnie coraz szybciej i mocniej. Moje dłonie zacisnęły się na jego włosach, spychając go w dół, by wszedł głębiej.

Jego język zaczął poruszać się szybciej, wsunął dwa palce w moją dziurkę i zaczął nimi powoli ruszać. Ssał moją łechtaczkę i pieprzył mnie palcami, a ja czułam, jak orgazm przejmuje kontrolę nad moim ciałem. Jego palce przyspieszyły, wchodząc i wychodząc ze mnie coraz prędzej, podczas gdy jego język pracował nad łechtaczką. Krzyknęłam, będąc na krawędzi szczytowania, odrzuciłam głowę do tyłu, a moje ciało przeszył najbardziej intensywny orgazm, gdy moja dłoń przytrzymywała tam jego głowę, a on wciąż sprawiał mi przyjemność.

Nagle z oddali usłyszałam dźwięk mojego budzika. Nie obchodziło mnie to jednak, nie chciałam, żeby przestał. Dźwięk stawał się coraz głośniejszy; zerwałam się i moje oczy otworzyły się z trzepotem rzęs. Rozejrzałam się – byłam w swoim pokoju, zupełnie sama, a kiedy dotknęłam cipki, okazało się, że jestem cała mokra.

– Kurwa – zaklnęłam. To był dopiero cholerny sen.

To się nie może wydarzyć, nie mogę mieć takich snów o najlepszym przyjacielu mojego brata. On jest zakazanym owocem i nigdy nie dojdzie do niczego takiego między nami. A może jednak? Zamierzam się u niego zatrzymać, a on i mój brat mieszkają razem. Zapowiada się ciekawie.

*****

Spędziłam cztery lata życia na ukończeniu szkoły mody, a przeprowadzka do mojego brata w Port Harcourt wydawała się ogromnym krokiem – zwłaszcza dla świeżo upieczonej absolwentki bez wyraźnego planu na przyszłość. Przez te lata zgromadziłam więcej ubrań, niż potrafiłam zliczyć, i górę butów. Projektowanie było moją pasją i pogoń za nią kosztowała mnie wiele, ale dała mi jeszcze więcej.

Mój starszy brat, Bryce, uprzejmie opłacił firmę przeprowadzkową, która miała przewieźć moje rzeczy przez całe miasto. Wytaczając walizkę z hali odbioru bagażu, spodziewałam się, że będzie na mnie czekał. Zamiast niego stał tam mężczyzna, którego nigdy wcześniej nie spotkałam, trzymając tabliczkę z wypisanym wyraźnie imieniem: Brianna Fletcher.

Kiedy do niego podeszłam, od razu zorientowałam się, że pochodzi z ludu Ogume, tak jak moja rodzina. Wyglądał jak ktoś, kto lubi sobie zjeść pastę, a jego masywna postawa przypominająca buldoga sprawiała, że trudno było go przeoczyć.

– Umm… dzień dobry? – przywitałam się, niepewna, jak podejść do tego nieznajomego. Jego wzrok spoczął na mnie i krótko skinął głową.

– Panna Fletcher? – zapytał. Skinęłam głową.

– Nazywam się David. Brat jest dziś niedostępny, więc przysłał mnie, żebym panią odebrał – wyjaśnił.

– To miłe. Czy wspomniał, dokąd mnie pan zabiera? Z tego co słyszałam, do jego nowego mieszkania będziemy mogli wprowadzić się dopiero za miesiąc – powiedziała, patrząc na niego wyczekująco.

David, ubrany w elegancki garnitur, wsunął tabliczkę pod pachę, chwycił moją walizkę i ruszył w stronę luksusowego samochodu. Bryce i ja zawsze byliśmy ze sobą blisko, ale życie rozdzieliło nas na lata. Pochodziliśmy z patologicznego domu – od narcystycznego, znęcającego się nad nami ojca i słabej, uległej matki, która zawsze stawiała go przed nami. Bryce nie mógł tego znieść. W wieku dwudziestu lat, świeżo po szkole średniej, zaciągnął się do wojska. Miałam wtedy jedenaście lat, a lata, które po tym nadeszły, były czystym piekłem. Spędził trzy lata na szkoleniu i kolejne sześć w siłach specjalnych. Przez osiem długich lat prawie nie widywałam brata.

Opuściłam dom w wieku siedemnastu lat podczas desperackiej ucieczki, która pozostawiła blizny. Pracowałam u krawcowej, która nauczyła mnie wszystkiego o szyciu i projektowaniu ubrań. Kiedy dorastałam, ojciec wymagał od nas perfekcji w wyglądzie, by podtrzymać swój publiczny wizerunek, a ja odnalazłam wolność w modzie. Moi rodzice odmówili wsparcia mojego marzenia – ojciec pragnął prawnika, którym mógłby się chwalić – więc walczyłam o stypendium i, dzięki łasce bogini, zdobyłam je, by przez trzy lata studiować w Asabie.

Szkoła mody stała się moją ucieczką zarówno od rodziców, jak i od mężczyzny, z którym mieszkałam w tamtych desperackich, wczesnych dniach. Wolność nie przychodziła łatwo. Zmagałam się z brakiem pieniędzy i wszystkim innym. Teraz, w wieku dwudziestu ośmiu lat, wciąż czuję, że prawie nie znam Bryce'a. Nie jest już tym zmartwionym nastolatkiem, który opuścił dom; jest doświadczonym weteranem wojskowym i odnoszącym sukcesy biznesmenem, po części dzięki swojemu najlepszemu przyjacielowi, Callanowi Haroldowi – mężczyźnie, który nawiedza moje sny w każdym rodzaju zakazanej fantazji.

Poznałam Callana lata temu, kiedy on i Bryce po raz pierwszy wstąpili do wojska. Pochodził z potężnej rodziny i to po nim widać. Nie widziałam go od roku, ale co noc gości w moich snach. Wtedy był najgorętszym mężczyzną, na jakiego kiedykolwiek spojrzałam – więc kto wie, jak wygląda teraz. W prawdziwym życiu jest niemal duchem: żadnych mediów społecznościowych, żadnego publicznego śladu. Bryce też ich nie ma. Może obaj uważają to za dziecinne.

– Tak, panno Fletcher. Otrzymałem polecenie, by na razie zawieźć panią do domu pana Harolda – powiedział David, ściągając mnie z powrotem do rzeczywistości.

Co? Do domu Callana? O nie. To nie jest dobre.

– A gdzie dokładnie to jest? – zapytałam, sadowiąc się na tylnym siedzeniu drogiego samochodu.

– Rumuola Villa, we wschodniej części Port Harcourt – odparł.

W miarę jak podjeżdżaliśmy bliżej, zarys budynków stawał się ostrzejszy, ukazując uderzającą wieżę z odblaskowego błękitnego szkła, ściętą pod śmiałymi kątami. Każdy kolejny budynek, który mijaliśmy, zapierał dech w piersiach bardziej niż poprzedni.

– Mają tu ekskluzywne sklepy, galerie sztuki i piękne parki – rzucił swobodnie David.

– Czy pan Harold mieszka w jednym z tych wieżowców? – Pochyliłam się do przodu między przednimi siedzeniami, wskazując na błyszczącą panoramę.

Uniósł krępy palec w stronę pojedynczego budynku. – To jest Rumuola Villa. Robi wrażenie, prawda?

Kształt był surrealistyczny – szklane ściany wyrastające z prostokątnej podstawy, zakrzywiające się z gracją, aż struktura zaczęła przypominać czterolistną koniczynę. Zdawała się przebijać same chmury.

– Jakim rodzajem biznesu on zarządza? – zapytałam, próbując wyciągnąć szczegóły na temat wiecznie tajemniczego Callana Harolda. Ciemne oczy Davida powędrowały do lusterka wstecznego, a potem z powrotem na drogę.

– Posiada wiele różnych biznesów – powiedział ogólnikowo, po czym zmienił temat. – Ten budynek ma pięćdziesięciopięciostopowy basen, mówię poważnie. Czytałem o tym w czasopiśmie.

– Jest pan kierowcą pana Harolda? – spróbowałam ponownie.

– Jestem bardziej osobistym asystentem – odparł, wzruszając ramionami.

– A co z moim bratem? – naciskałam.

– Pracuję również dla niego – odpowiedział po prostu.

Na światłach David wyłuskał broszurę z konsoli i podał mi ją do tyłu.

– Proszę, niech pani rzuci okiem.

Ponieważ staliśmy w korku, przejrzałam ją pobieżnie. Pierwszy pogrubiony nagłówek głosił: Penthouse w chmurach. Artykuł opisywał luksus Villi w przyprawiających o zawrót głowy detalach.

– Brzmi jak coś przesadzonego – mruknęłam w roztargnieniu.

– Przekona się pani, że pan Harold jest... przesadzony – powiedział zagadkowo David. Zanim zdążyłam zapytać, co ma na myśli, wskazał na prywatne wejście zarezerwowane dla mieszkańców penthouse'ów.

Garaż wyglądał zwyczajnie – dopóki nie zauważyłam stojących w nim samochodów. Egzotyczne, lśniące, niewyobrażalnie drogie. Opadła mi szczęka. Właśnie spędziłam trzy lata, dzieląc ciasny pokój z bałaganiącymi nieznajomymi, a teraz wkraczałam do zupełnie innego wszechświata. Przytłoczona, poczułam, jak wkrada się we mnie znajome poczucie niższości. Spędziłam zbyt wiele lat życia, czując się malutka.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 1: Rozdział 1: Wolność nie była łatwa - Pożądać Dona | StoriesNook