Rozdział 217: Spuść się, kurwa, na mnie
Brianna
– Callan – wyszeptałam mu do ucha, gdy pchnął w górę na tyle mocno, by pobudzić moje tylne ścianki, ale nie sprawić mi bólu.
– Tak, maleńka? – Jego ton sprawił, że moje wnętrze wypełniło się jeszcze większym żarem. Byłam rozpalona na całym ciele, w klatce piersiowej paliło mnie gorąco, a moje łono płonęło. Moja skóra, moje ciało, wszystko było rozgrz






