Zanurzam twarz w ramię Luke’a, czując, jak krew napływa mi do policzków.
– Serio, dziadku? – jęczy Luke, nadal mnie trzymając. – Nie masz gdzieś indziej iść?
– Siedziałem tu, zajmując się swoimi sprawami. Nie miałem pojęcia, że będziecie… no wiesz, tak się tu zabawiać.
Luke kręci głową. – Powinieneś spać, wiesz o tym. Jest ledwo po szóstej.
– Jestem na wózku, a nie pod respiratorem – odpowiada Jav






