Ryan waha się, nadal stojąc w progu, jego pierś gwałtownie unosi się i opada, gdy patrzy na nas spode łba.
Cierpliwość Julii wyraźnie się wyczerpała. – Wyjdź, Ryan – mówi.
Rzuca jej ostatnie spojrzenie, a potem, po czymś, co wydaje się wiecznością, wychodzi na zewnątrz. Czuję, jak napięcie opuszcza moje ramiona, ogarnia mnie ulga. Ale Julia nie skończyła. Wychodzi za nim. Idę za nią, po części, że






