Jestem prawie pewna, że złamałam co najmniej trzy przepisy ruchu drogowego, jadąc do Luke’a. Kostki moich palców zbielały na kierownicy, a w głowie mam istny chaos niedokończonych zdań. Teraz, kiedy wjeżdżam na jego podjazd, nie jestem już taka pewna, po co się tak spieszyłam. Ciężar tego, co mi powiedział – jego syn, rocznica, tłum w jego domu – mocno przygniata moją pierś.
Siedzę chwilę w samoch






