Słowa ledwo opuszczają moje usta, gdy Luke gwałtownie wciska hamulec. Opony piszczą, a moje ciało szarpie do przodu, zatrzymane jedynie przez pas bezpieczeństwa. Serce wali mi jak młot, kurczowo chwytam się deski rozdzielczej, łapiąc powietrze.
– Chryste Panie, Luke! – mówię, odwracając się do niego. – Co do cholery…?
Wpatruje się we mnie, z szeroko otwartymi oczami i lekko rozwartymi ustami. – Je






