Moje usta są szeroko otwarte, gdy wpatruję się w Luke’a.
To się nie dzieje.
Mrugam, ale scena pozostaje. Luke, spokojny, klęczy na jednym kolanie, patrząc na mnie z tym doprowadzającym do szału pewnym siebie uśmiechem – tylko teraz jest coś jeszcze. Coś surowego.
Emocje.
Chwytam się za pierś, czując, jak serce wali mi o żebra. W gardle mam sucho, kolana mi drżą.
W końcu odnajduję głos. "Luke..."
"






