~~Julie~~
Po kilku minutach szarpania się, Luke w końcu uruchamia stary gramofon, a pierwsze nuty melodii wlewają się do pokoju. Siadam na łóżku, podpierając brodę ręką, obserwując go. Jest coś ujmującego w sposobie, w jaki bawi się pokrętłami, mamrocząc pod nosem małe przekleństwa, dopóki muzyka nie zacznie płynąć tak, jak powinna.
– Nie mogę uwierzyć, że to działa – mówi.
Śmieję się, pozwalając,






