Z niecierpliwością skracając dystans długim krokiem, Alessandro szorstko pochwycił Mię za kark. Przechylił ją przez swoje ramię, a drugą ręką zaborczo ścisnął jej piersi. Jego usta opadły łapczywie, zaciskając się na boleśnie nabrzmiałym sutku.
Mia krzyknęła jego imię w ekstazie: "O Boże, Alessandro!"
Jej dłonie, które dotąd kurczowo trzymały się jego ramion dla podparcia, wplątały się w jego ciem






