Hazel odwróciła się do dzieciaka, który teraz wyglądał wyraźnie spokojniej.
– Widzisz? Mówiłam ci – powiedziała, delikatnie klepiąc go w policzek. – Nikt nie może ci dokuczać, okej?
Chłopak skinął głową, a na jego twarzy również pojawił się mały uśmiech.
Praca Hazel prawie dobiegła końca, a jej telefon wibrował nieustannie, dzwoniąc z numeru matki. Pracowała jako wolontariuszka w swojej organizacj






