Maria odłożyła słuchawkę, a po jej ustach rozpełzł się przebiegły uśmieszek. Wiadomości, które właśnie usłyszała, były zbyt piękne, by mogły być prawdziwe: Alessandro został ciężko ranny i istniała nikła nadzieja, że przeżyje następne dwadzieścia cztery godziny.
– Co się dzieje, mamo? – zapytała Vittoria, schodząc po schodach i zauważając rzadki, niemal radosny wyraz na twarzy Marii. Minęło sporo






