Sledziłem Selenę w milczeniu w kierunku sali sądowej rady, wzrok wbity w jej plecy. To było tak, jakbym próbował przejrzeć ją na wylot, dotrzeć do głębi jej duszy – ale to była daremna próba.
Lyon był równie niespokojny jak ja, a niepewność co do tego, jaką decyzję Selena ogłosi przed radą, sprawiła, że obaj byliśmy zaniepokojeni.
Selena weszła do sali sądowej jako pierwsza, jej kroki pełne gracji






