– Chyba nie mówisz poważnie? – warknęłam, marszcząc brwi z irytacją.
Zander przez chwilę mi się przyglądał, zdezorientowany, aż w końcu go olśniło.
– Dlaczego nie mogę tu spać? To moje łóżko – odparował, tonem spokojnym, ale stanowczym.
Zamrugałam z niedowierzaniem, gdy przeszedł na drugą stronę łóżka, usiadł i wyciągnął długie nogi. Oparł się, poprawiając poduszki z nonszalancką łatwością.
– Ale…






